Zakładki:
Się czyta
Się ogląda i się kupuje ;-)
W sprawie porad, zwierzeń, wierzeń pisać na :
chocolate75@gazeta.pl
|
czwartek, 18 czerwca 2009
e ogródek
Pada ciągle pada a to ci niespodzianka
ptak narobił mi ordynarnie na szybę
zjadłam ciastko cytrynowe, że niby dobre miało być...prawie słodkie
a pomijając wszystko gapie się na mój wirtualny ogródek w którym wyglądam jak krasnal z Amelii i patrzę jak mi pomidory rosną ... i własnych truskawek zjeśc nie można...e do dupy taki ogródek
postanowiłam zostać prawie Merlin
Optymizm wziął się był i rozmył wraz z nastaniem pory deszczowej w Szuflandii...
No dobra staram się.
Postanowiłam zostać blondynka...no nie mam jak pokazać, ze z urodzenia jestem szatynką i to dosyć ciemną więc sprawa wydaje się być niezbyt prosta. Od tygodnia walczę z włosami, które raz farbują się na rudo a następnie na ciemno i nijak nie chcą byc jasne. Wczoraj postanowiłam kupić kolejną farbe pt. beżowy blond...i wyszedł mi jasny szatyn. A Koki pyta zadziornie...a ile razy w tygodniu można się farbowac ??? no jak nie widać....można wiele razi i jeszcze nie powiedziałam ostatniego słowa ! ...zebym miała wyłysieć to bedę blondynką, no moze nie platynową niczym Merlin, ale będę !
niedziela, 07 czerwca 2009
Afonia i pszczoły...niezwykle smutna historia o miłości, cierpieniu, niespełnieniu. Niezwykle smuntna niedziela wietrzna deszczowa.
Rozmawiałam z siostrą. Słowo rozsiewny nie kojarzy mi się negatywnie, raczej z dmuchawcem na słonecznej łące. Widzę jak sie odłączją parasolki i wędrują gdzie im się tylko pomysli. Na przykład do mózgu.
-" Wiesz orkiestra tu grała...gdzie ?...no tu, ale nie wiem z jakiej okazji"
Nie da się tego ogarnąć każda informacja przytłacza.
piątek, 05 czerwca 2009
"Zostaniesz sama"... zabrzmiało jak wyrok, smutno, z odrobiną ciepła w głosie. Wygląda na to, że tak będzie.
niedziela, 31 maja 2009
najlepszy na świecie wymyślacz durnot
Grill był, ale najpierw była walka z czasem i burzami. Przepędzanie, zaklinanie, przeklinanie...po kilku godzinach się udało. Co się człek namęczył zdziebko , coś tam podjadł, winkiem się nieco zamroczył, nogawki zamoczył, pogłaskał koniki, koty i dzieciaków chmaręd i pomaszerwoał do domku. Było miło choć myślami byłam ze 400 km stąd i kilka lat wcześniej też. Mieszały się wspomnienia z marzeniami. I jak napisał Japończyk "co ty znowu za durnoty wymyślasz aaaa ???" no czasem wymyslam bo ja jestem najlepszy wymyślacz durnot na świecie :)) a on jest najgorszy w konkretyzacji...na świecie. Obiecuję sobie zerwanie z nim stosunków dyplomatycznych oraz nałożenie sankcji....za jakieś 2 tygodnie jeśli nie potwierdzi przyjazdu.
piątek, 29 maja 2009
witaj ponownie
Trochę mnie tu nie było. Niby się nic nie dzieje a jednak sporo się działo, na tyle, żeby nie mieć głowy do gryzmolenia. Zajrzałam tu i prosze...poznikała większość znajomych netowych. Wytrwała Czarownica została a inni wyparowali w podobnym czasie...pożarła nas rzeczywistosć ? no jesiennny dziś dzień i mysli jak nic
piątek, 09 stycznia 2009
Siedzę...gapię sie tępo w ekran i podgryzam cytrynowego lizaka z taką pasją, że aż pół twarzy mi sie lepi. Co tam nowy (lepszy) rok nastał więc sobię mogę pozwolić na wszystko. Na przykład na kolejne zmiany, ale tym razem już mam nadzieję, że nie pracy. Chyba nie jestem zwierzęciem zawodowym-doszłam do wniosku po zeszłym roku, w którym pracowałam w 4 różnych firmach. Teraz siedzę u Irlandczyka, który lubi syf oraz szybkie działania bez patrzenia na skutki, które i tak ktoś inny wyjaśni albo się kogoś opieprzy na to konto. a co :)) Zabawnie czasem, zwłaszcza jak go uczymy przekleństw. Z ogromnymi emocjami powtarza "ale się wfffkurfiłem !" Pracuję również z szaloną góralnką, z którą na dzień dobry wyrzycamy litanię brzydkich wyrazów w swoim kierunku i dalej już można pracować i a propos to idę sobie zrobić śniadanko ;) Chciałam dziś kupić bułkę ze szpinakiem, ale kiedy wymówiłam głośno tę prośbę pan sprzedawca wrzucił tę bułkę( że niby niechcący) za szafkę... może była zeszłoroczna...
wtorek, 30 września 2008
Moi drodzy parafianie...
Przyszło mi na myśl, że Jezus w tym wieku to już nie żył..."Nadejszła wiekopomna chwila" jak co roku o tej samej porze. Magiczna liczba między 22 a 44. Tak to to...podobno mam dziś urodziny, ale jakoś w to nie wierzę bo nie pamiętam. W dodatku dostaję smsowe zyczenia od osób, których nie znam a one mnie...to juz chyba starość ;) Prawie rok temu zaczęłam pisać tego bloga i dziś w Dniu Chłopaka i moim postanowiłam nie pisać...do odwołania, z resztą i tak ostatnio mi kiepsko szło. Gdzieś między wypaleniem, roztargnieniem, niekonsekwencją a serią nieprzewidzianych zdarzeń muszę tak zrobić. Może nie żegnam się dramatycznie, patetycznie bo jak tylko znajdę czas do będę do Was zaglądać. 
to paaaaa
środa, 27 sierpnia 2008
prośba...
Jakby mi ktoś mógł jeszcze dokopać to byłabym wdzieczna...nie do końca czuję się skopana ! z góry dziękuję I jakby to ktoś z kabaretu Moralnego Niepokoju rzekł : " Będziecie Państwo zadowoleni"
naocznie nausznie
Jak naocznie obserwuję ludzie dostają ocipienia z nieróbstwa ! Żeby nie było obserwuję kobiety ! Co to będzie...co to będzie...
|